bez zmartwień przeżyć choć jeden dzień…

Obudziła mnie pewna myśl, pragnienie, marzenie- może niezbyt wygórowane, no ale cóż takich staram się nie miewać ostatnimi czasy. Chciałabym przeżyć choć jeden dzień nie martwiąc się o nic, nie uronić ani jednej łzy, wyłączyć świadomość. Stale myślę, analizuję, zastanawiam się… Za każdym razem kiedy staram się podnieść kolejna myśl ciągnie mnie ku dołowi. Nie chcę tak.Chcę stanąć na nogi, podnieść się i iść dalej…

Coś jednak sprawia, że nie potrafię. 

Co prawda jest jakby inaczej. Moje emocje się wyciszyły. Płaczę ukradkiem jak nikt nie widzi, jak leci smutna piosenka, jak widzę mamy z dziećmi. Ktoś patrzący z boku może nawet pomyśleć, że doszłam do siebie. A ja najzwyczajniej w świecie nie chcę już nikogo obciążać moimi łzami, nie chcę wiecznych pytań brzmiących ‚dlaczego płaczesz?’. Dlatego ukrywam emocję. Tak jest lepiej. I tak nikt nie zrozumie… Kto ma pamiętać, ten będzie pamiętał…

Czy życie rodzica po stracie dziecka będzie jeszcze kiedyś normalne? Bo takie jak było wcześniej na pewno nie.

Zawsze będzie ta pustka…

Zawsze będzie kogoś brakowało…

Czy będę w stanie żyć bez zadawania sobie wiecznych pytań, na które brakuje odpowiedzi? Mam pragnienie przeżyć normalnie jeden dzień, zwykły dzień bez patrzenia w sufit, bez uronienia choćby jednej łzy, bez zawieszania wzroku, dzień ze spokojem duszy. 

To chyba nie jest tak wiele. 

Jesteś bezpieczny synku. Tylko to trzyma mnie przy życiu. 

 

Kocham Cię Filipku (*)

Mama,

Ten wpis został opublikowany w kategorii bezsens, strata dziecka i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „bez zmartwień przeżyć choć jeden dzień…

  1. ~synke pisze:

    Będą takie dni, zapewniam. Najpierw jednak musisz przeboleć najgorsze, wypłakać to, co jest do wypłakania. Potem ta strata, ta tęsknota, te wszystkie uczucia, które teraz górują nad Twoim życiem, potem po prostu je oswoisz, staną się elementem codzienności. Będzie coraz łatwiej. I słońce będzie cieszyć, i rośliny kiełkujące na wiosnę, i inne rzeczy, które kiedyś cieszyły, choć pewnie nie wszystkie. Kiedy to będzie, nie wiem. Żal, że Twoje dziecko nie zobaczy tego wszystkiego, będzie, ale coraz łatwiej będzie przejść od smutnych myśli do spraw codziennych.
    Daj sobie czas, dużo czasu, bo to duża strata. Inaczej się nie da.
    Przytulam.

  2. Kropka pisze:

    Po pierwsze: piękny blog i zdjęcia usg Filipka – patrzyłam i znów oczy pełne łez, ale nie szkodzi…
    Po drugie… Życie po stracie nigdy nie będzie już takie samo. Ale nie oznacza to, że nie może być dobre. U mnie za moment będzie rok jak nie ma Kapiego. Czy jest ciężko? Jest bardzo ciężko. Uśmiecham się, jestem bardziej otwarta na rodzinę i znajomych, ale jest ciężko. Ciągle towarzyszy mi jakieś uczucie osamotnienia i wyobcowania, czuję się inna. Ale nie czuję się już gorsza. Po prostu życie sprawiło, że musimy nauczyć się… wszystkiego od nowa. Czas sprawi, że emocje osłabną i będziesz umiała z nimi żyć. Z tym… doświadczeniem. Nie blokuj uczuć. Możesz je skrywać przed światem, ale nie blokuj… wieczorem płacz z całych sił, ponieważ to musi wyjść. Inaczej nie przejdziesz dalej. Dużo siły, tulę Cię mocno!

    • nataliajoniak pisze:

      Dziekuje kochana. Szkoda tylko, że to jedyne zdjęcie Filipka. Byliśmy w takim szoku,że nie zrobiliśmy zdjęcia. Był piękny… Ehh chciałabym żeby zaswiecilo i u nas słońce. Niedługo minie 8 miesięcy…

  3. ~gemini pisze:

    Przytulam mocno i cieplutko
    by ta wiosna przyniosła Ci uśmiech
    dla Filipka(*)
    a słoneczko wysuszyło choć jedną łzę…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>